Irek pisze:
Witam z rana
No i myślę ciekawostka do przełknięcia przez znawców tematu

Autko działa jak należy i bez interwencji kogokolwiek.
Zrobiłem wielkie oczy kiedy bezproblemowo ruszyło już wczoraj po pracy i przejechało ze mna miasto kilkukrotnie .Dzisiaj rano bez problemów dowiozło mnie do pracy.Jaja czy co?????
Co to było ??? było?? kurcze nie wrózy to chyba dobrze..............
Co robić

Male porownanie, wnioski wyciagniesz sam
Po dojechaniu na zlot w Pucku, Mercedes stracila ochote na odpalanie, cos tam probowala krecic, ale nie za dobrze jej wychodzilo. Troche mielila, troche chechlala i w koncu z akazdym razem odpalila, ale z problemami. Nie bylismy pewni czy to akumulator czy rozrusznik, no ale stwierdzilismy, ze do konca zlotu damy rade.
Nastepnego dnia popoludniu po paru niemilych slowach, kiedy na cieplym silniku odpalic za bardzo nie miala zamiaru, wszystko ustalo jak reka odjal, palila od dotyku ( i na cieplym i na zimnym silniku ). Uradowani poszlismy na ognisko na piwo, napic sie za samoregenaracje MB.
W niedziele, po konkursie elegancji wsiedlismy w samochod, i rozpoczelismy droge powrotna do domu, po 8 godzinach przeprawy w deszczu, mgle i ogolnej zygawicy dotarlismy szczesliwie na ukochane osiedle. Dalismy na 15minut ochlonac jej rozgrzanemu sercu, podczas naszego wypakowywania. Wracam przekrecam kluczyk i ...

zero odzewu. Serce stanelo na dobre. Ze silnik byl cieply to krotkie pchniecie i zapalil z biegu, rano przed praca do mechanika, szybka diagnoza, wyciaga rozrusznik, otiwera go a w srodku ... pyl. Wysypal sie na podloge. Umarl smiercia naturalna. W domu, wstydu nie przyniosl i na obczyznie wykrzesal z siebie ostatnie sily, dowiozl nas szczesliwie do domu i tam zmarl. W nagrode dostala nowiutki
Wnioski wyciagnij sam, ale zeby nie byla to cisza przed burza.
Pozdr
![[oczko]](./images/smilies/oczko.gif)