GIENIEK:
To czy sprzedający wiedział czy nie, nie ma znaczenia. Wszystko zależy od okoliczności:
"Art. 556. § 1KC. Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub z przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego, albo jeżeli rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym"
A zatem jeśli sprzedałeś gościowi silnik, zapewniając go że jest w stanie idealnym, po generalnym remoncie itd, a po miesiącu zagrały mu panewki to kupujący może żadać obniżenia ceny lub zwrócić Ci silnik (chyba że szybciutko go zreperujesz lub zamienisz na inny - dobry).
Co innego gdybyś za powiedzmy 100zł sprzedał zmęczone życiem dieslisko, mówiąc facetowi że jest do remontu, lub na częsci -wtedy co innego.
Wszystko zależy od okoliczności, przeznaczenia rzeczy i tego co kupującemu powiedziałeś - a to już ocenia sąd.
A gdyby ów gość z własnej głupoty zarżnał niedotarty silnik, to jego problem, jeśli tylko udzieliłeś mu informacji i instrukcji, że ma nie przesadzać (np. nie przekraczać 8tys obr/min
![[zlosnikz]](./images/smilies/icon_biggrin.gif)
)
MIKOM:
łba sobie uciąć nie dam ale nie sądzę żeby ratowała. Może tu wchodzi w grę pozorność czyności prawnej?
(ufff ale sie rozpisałem - przepraszam

)