Spotkaliśmy się w gronie:
zebda
Jurek
adler1934 z potomstwem
roadrunner z Połówką
zebda
kruszyn
ja, skromny kronikarz piszący te słowa
Impreza bez specjalnej organizacji, a przede wszystkim bez polotu i fantazji.
Przy pomocy ciężkiego dźwigu straży pożarnej auto podczepione taśmą za przedni zawias i ku uciesze ok 100 osób, uczestników owej konferencji po prostu opuszczono do wody i zacumowano na polerze. Być może ciekawsze foto da się zrobić jutro podczas wyciągania. Jak się wyrwę, to podjadę. Nie rozumiem do końca idei jaka przyświecała organizatorom, czyli trzymania zasyfionego olejemi, smarami i brudem W123 pod wodą przez noc pod czujnym okiem ochroniarza.
Rozumiem, gdyby była to symulacja wypadku, do jakich dochodzi na tym odcinku, pokaz akcji ratowniczej, umiejętności ludzi i możliwości sprzętu... a tak wielka lipa z sosną. Wszystkim zasmuconym takim końcem auta śpieszę donieść, że Mercedes nie był wart tysiąca złotych, które podobno otrzymał właściciel (typowy dla tego modelu polski easyrider) na otarcie łez. Auto w było w stanie mocno nieciekawym i dobrze, że już nie jeździ.
Mocno zdegustowani, udaliśmy się z
kruszynem pod pomnik najsłynniejszego z filomatów i filaretów, gdzie odbyła się wieczorna sesja fotograficzna. Jej efekty niebawem.