Witam
Przedwczoraj brat jadac sobie w Świeciu n/W główna droga zostal zmuszony, do hamowania i zmiany pasa ruchu, przez kobiete wyjezdzajaca z parkingu. Zderzenie z jadacym z przeciwka autobusem bylo nieuniknione. No i bum. Pomijajac caly cyrk z gonieniem "z buta" kobiety-sprawcy i wyklucanie sie jej o winie, policja bez watpliwosci przyznala jej wine.
Szkody sa nastepujace:
-pas przedni
-przednia belka
-maska z grilem
-uszkodzony blotnik lewy
-obie lampy (prawa peknieta obudowa tylko)
-lewy kierunkowskaz
-zderzak przedni
-tablica rejestracyjna
-chlodnica (nie cieknie, ale podejzewam ze zacznie jak sie wyprostuje)
-obudowa wentylatora i zapewne jeszcze jakies plastiki drobne
Na szczescie kierowca bez szwanku, jak rowniez autobusista
Autobus dosc powarznie pukniety
Kobieta miala OC w MTU.
Pytanie:
Szkoda zgloszona, Przysla kogos w Pn na obliczenie strat.
Co zrobic zeby jak najwiecej z nich wyciagnac, nie chodzi mi o jakies sciemy i dodatkowe zwiekszanie kosztow przez rozwalanie swojego auta, tylko o to zeby dali tyle ile nam sie nalezy.
Ile wg was moge dostac, ponizej jakies kwoty sie odwolywac i kiedy oszacuja szkode calkowita i co wtedy wyplacaja?
Bylem na szrocie i za czesci zaplace jakies 1000, za lakier jakies 200 plus pare dni mojej roboty.
Pozdrawiam iprosze o odpowiedz.