Wczoraj wraz z kolega Cemem wybralismy sie za Wołomin, w celu wyjecia z pewnej beczki kilku drobiazgow. Ci, ktorzy byli na niedzielnym spocie, pamietaja zapewne pana, ktory mowi, ze ma beczke na czesci. Pojechalismy zbadac ten temat, ale wrocilismy z takimi sobie z łupami, gdyż beczka ta (jak to mawia kolega Mitu) wygladala nie za bogato, a nawet bardzo nedznie. Ja wziałem podłokietnik i klika drobiazgów (np. zatrzaski do mocowania siedziska tylnej kanapy), a Cem osłone pod lewarek skrzyni biegów oraz emblematy. Do wziecia jest jeszcze w zasadzie prawie wszystko z pierwszoseryjnej tapicerki (brudnej, ale raczej nie podartej; tabak albo bambus), 3 ladne, a jedna brzydka felga (mi prawie udalo sie kupic 4 baroki za 200zl, ale w koncu jakos nie dobilismy targu), no i pewnie jakies pierdoly. Mam numer do wlasciciela, ktorym w razie czego sluze. Oto co zastalismy na miejscu, a na jednym zdjeciu Cem az lapie sie za glowe (uwaga hardcore):
